O typie zazdrosnym..

Słucham od jakiegoś czasu podcastów Tu Okuniewksa, a wczoraj natrafiłem na podcast o typie zazdrosnym, którym poniekąd sam takim byłem, choć nie w takiej formie, jak opowiada Joanna.

W sumie, to nie byłem pewny, czy się odnieść w nawiązaniu do tego, lecz hmm.. – come one❗ – to jest mój blog, moje zabawki. 🤪

Przesłuchałem sobie podcast i włączył mi się mod refleksje.. i tak myślałem o swoim życiu, swoich związkach w oparciu o tematykę zazdrości w związku. Jej toksyczności i wywoływanym działaniu oraz to, jak rzutuje na relację.

W moim pierwszym związku..

Zachowywałem się poniekąd, jak zazdrośnik. Choć nie przejawiała się z mojej strony w taki sposób, jak przedstawia to Asia w swoich historiach, czy też przytoczonym mailu od słuchacza. Chodziło o to, że bardzo mocno nalegałem na to, aby facet spędzał ze mną czas. W końcu mało go miał, jesli już go miał i był w kraju. Oczywiście najczęściej, wolał spędzać czas ze znajomymi na piciu alkoholu. Nie w umiarkowany sposób, niestety. Dlatego też oczekiwałem, że skoro znajomi co tydzień widzą go i mają, na kielichu i innym kuflu, to może jednak spędzać więcej czasu ze mną, bo chlanie może zaczekać – to nie zginie i nie jest szczególnie ważne – a ja, jako „ten drugi” w związku, owszem.

Do dzisiaj, uważam, że miałem prawo do tego, aby przypominać o swoim istnieniau, o tym, że jestem i przynajmniej „wypadałoby” poświęcić mi czas, skoro jestem „tym ważnym”. Ostatecznie, relacja zakończyła się.

Z drugim facetem..

Faktycznie, przesadziłem w kilku kwestiach. Byłem młody, bałem się, że „ktoś mi go ukradnie”, bo po prostu był niemal perfekcyjny – wedle mnie / dla mnie. Doskonale mnie rozumiał, świetnie spędzaliśmy czas.. ba❗ seks, również był, jak to określał – miodny. 🤪

Niestety, zaczęło dziać się źle i coraz gorzej. Potem otrzymałem wiadomość z kwintesencją „to tu, rozpadło się”. Chciałem dowiedzieć się, jak to tak, chciałem, żeby spojrzał mi w twarz. Prosto w oczy i powiedział to mi, że nie kocha, że mnie już nie chce. Wtedy właśnie miałem już prawko, auto i faktycznie, jak w historii Okuniewskiej – spędziłem sporo godzin przed domem tego chłopaka. Starałem się „zapolować” na niego, jak będzie wychodził lub wchodził do chaty i może uda mi się zamienić te kilka zdań.

Finalnie, tak mi odjebało – być może słusznie lub nie – na podstawie publikowanych przez niego postów, że napisałem, że nie chce się ze mną spotkać, bo się teraz bawi z kolegami.. a auto jednego stoi pod jego domem..

Z Krzysztofem, którego jest tu pełno..

Z tym gagatkiem, rzezimieszkiem, było tak, że to on był tą zazdrosną mendą. Tak bardzo, że do dzisiaj robi mi wyrzuty o każdy spacer, czy cokolwiek, co opublikuję, że byłem na randce. Ostatnio odpisuję już tylko, że tak, właśnie uprawiam nieżąd w lesie – plenerek i takie tam zabawy..

Wcześniej miałem szantaże emocjonalne, straszenie odebraniem sobie życia i takie tam.. ostatecznie z wspólnego mieszkania, pracy i poniekąd, życia – zostałem zmuszony do tego, aby wyjechać w pośpiechu, niemal uciekając z pracy, Niemiec. Miałem tego wszystkiego dość❗ Mógłbym takie zachowanie: agresywne i wręcz psyhicznie niezdolnym do życia i bycia naprzemiennie – zaakceptować, a raczej, zrozumieć u młodzieży, nastolatka, który ma prawo mieć huśtawki nastrojów, ponieważ szybko się zachwycają i bardzo personalnie odbierają niemal wszystko.. a od faceta 30+ oczekuję jednak stabilności w myśleniu, tutaj coś nie poszło. 🤷‍♂️

W formie podcastu do słuchania jako swego rodzaju uzupełnienie zapraszam Was tu:

SAY NO TO HATE

Co Ty o tym sądzisz❓🤔 Twoja opinia: