18/02/2020 – Dzień dziewiąty

Wiem, że tęskniliście za kolejnym codziennikiem, więc oto i on❗🤪
W zasadzie nie będzie dzisiaj długo – wiem, ze wiele razy tak piszę.. lecz tym razem na prawdę tak będzie. Nie działo się wiele więcej, ponad moją rutynę:

  • wrzucanie cokolwiek na każdy z projektów – jest ich kilkanaście, więc jest też co robić, ale uwielbiam to❗🥰;
  • pisanie oraz montowanie różnych materiałów na projekty, właśnie;
  • odpisywanie na maile oraz wiadomości prywatne z Wami/od Was;
  • eksperymenty związane z projektami – mogę, to sobie eksperymentuję, jak działają obecne algorytmy, bo Facebook zmienił je niedawno;
  • wyprowadzanie pieseła 🐕 mojego;
  • jedzenie;
  • wizyty kochanka;
  • sen.

Wszystko to dzieje się niemalże codziennie, więc nie będę się rozwodził w tych tematach. To następuje i tyle. 🤷‍♂️

Wstałem około godziny 3, więc później, niż zwykle. 😜 Potem obrządki domowe i projekty.. 🥰

Jako coś innego, odbiegające od rutyny.. i ostatnio, łykania leków – bo jestem chory.. do środy, to miałem kilka ciekawych rzeczy. Mianowicie, chłopak, z którymi pisuję i również prowadzi bloga o tematyce gejowskiej, wyraził swoją opinię odnośnie mojego nagrania, które opublikowałem jakiś czas temu..
Piotrek zwrócił moją uwagę na coś, czego ja nie dostrzegłem. Chodzi o to, że kiedy użyłem narzędzia, do wyczyszczenia szumów z tła, tak świetnie zadziałał – niestety – że wyczyścił wszystko, zostawił jedynie mój głos, przez co dobitnie słychać różne poziomy mojego głosu, jak i każdy „manewr” jaki wykonałem. Był zdziwiony, że jak mówię do niego na Instagramie, to słyszy dwóch, różnych ludzi – istotnie, nagranie, które jest na YouTube, jest w wersji mono, a na telefonie, na którym nagrywałem się, żeby podesłać mu aktualną barwę głosu, nagrywał w stereo i nie „czyścił” ścieżki z szumów, tylko takie „brudne” coś wysłał do Piotrka. 😜

Oczywiście jak by tego było mało, to wysłał mi screena z zaznaczeniem moich błędów w ostatnim poście, jakie nabazgroliłem. Jego pomoc jest po prost nieoceniona. Mało który ludek ma ochotę pokazać mi błąd, który wygejowałem, a szkoda – ja nie zauważę, inni nie zwrócą uwagi i jak nie zainteresuję się sam, to będzie brzydko tak ewer. Pierwszy był istotnie błędem, drugi małym nieporozumieniem, niemniej jednak uścisk dłoni się należy za chęć i samozaparcie w samej czynności przeczytania, wyśledzenia błędu i podesłania konkretnego komunikatu. Mnie było miło. 🥰

Następnie rozmawiałem z moim imiennikiem, bo przez kilka dni podczas mojego chorobowego zwolnienia prosił mnie o kilka chwil, żebyśmy zbili piąteczkę ✋, no niestety, nie udało się i raczej nie wyjdzie – nie teraz, to kiedy indziej, chyba, raczej. 😉

Napisał też do mnie na Fellow.pl całkiem nowy chłopak, Rafał, który zerknął na jeden z moich wpisów i pochłonęło go to totalnie. 😲 Oczywiście był też chłopak, Kamil, który odezwał się do mnie na Tinderze i chodź link do mojego bloga jest dostępny mógł sobie zerknąć, to dopiero w rozmowie pytał o felieton, od którego może zacząć czytanie. Ja poleciłem ten, który czyta się Wam najlepiej i było to wpis o moim starym, twardym.. – uznał, że to jednak nie jego klimat, nie tego się spodziewał i nie tego oczekiwał. Jego prawo. 😉 To, że mojego bloga czytają tysiące użytkowników, nie znaczy, że wszystkie treści są dla każdego pasujące. Ja po prostu sobie pisze to, na co mam ochotę i to, o czym lubię, czym chcę się podzielić z Wami.

Niestety, lub stety – nie pieprzę każdego chłopaka, nie fantazjuję ani nie wymyślam scen erotycznych, bo mnie to nie kręci, nie interesuje. Pisze o tym, jak jest. 😉

W chwili, kiedy zrobiłem sobie kilkanaście minut przerwy dla moich oczu 👀, zapytałem już „mojego” Przema, jak tam u niego, zwracając się do niego Misiaczku – wspominał, że Kraków go wykańcza, miał urlop i się chyba rozłoży.. i sprawdzałem jego czujność.. było gorzej, niż sądziłem, bo kontynuował pisanie tak o sobie.. 😲 Zapytałem o medykamenty, lecz na szczęście ma znajomego, który medycznie nad nim czuwa, więc się nie trzeba martwić. 😉

Potem przyjechał po pracy kochanek, żeby zabrać mnie z moją nową klawiaturą do Media coś tam.. żeby zareklamować – klawiatura po niespełna 2 tygodniach zaczęła skrzypieć, klawisz enter zawieszał się pozostając wciśnięty i trzeba było go siłą podnosić.. – więc wydrukowany wcześniej kwit od płatności zaniosłem, poprosiłem o kopię paragonu i zostawiłem im, oddadzą producentowi do serwisu i niech się bawią.. Niestety, ja w tym czasie jestem bez klawiatury. To znaczy.. mam 2 klawiatury. Ta, na której piszę, która potrafi zaciąć się w tym, co przekazuje i albo pisać mi kilka liter pod rząd, albo nie „czuć” tego, co jej klikam.. i nie robi polskich ogonków itp. lub klawiaturę, która miesza mi w komputerze – nie mogę pisać wielkiego Ś, ponieważ klawiatura ma na to jakiś skrót do czegoś (nie pamiętam już do czego) więc raczej nie chcę się z nią męczyć, tym bardziej, że jest zniszczona, ma powycierane klawisze, jak bym je wygryzł opuszkami palców.. Nie spodziewałem się trwałości produktu od trzyletniej klawiatury z totalnie chińskiego plastyku gdzie produkt z marżami kosztował mniej niż 30 złotych na półce sklepowej. 🤪

Po powrocie oczywiście jeszcze klikanie i potem sen. O 22/23 zadzwonił kochanek, żeby mnie obudzić, tak, jak chciałem, żeby kontynuować produkcję rzeczy na różne moje projekty.. Tyle na dzisiaj ode mnie. A jak Wam toczy się życie❓ Jesteście zdrowi❓ Macie co jeść❓ Jesteście szczęśliwi❓🤔

SAY NO TO HATE

Skomentuj..