02/03/2020 – Dzień dwudziesty drugi.

Hej❗👋 To już poniedziałek, marzec, czwarty tydzień, kiedy publikuję serię codziennik. Czy i co się zmienia, to doskonale wiecie, jeśli czytacie lub słuchacie, więc nie będę powtarzał, czy zanudzał Was tym, a nowych czytelników/słuchaczy zachęcam do „nadrobienia” zaległości. 😜

Mój dzisiejszy dzień, to trochę wyzwanie. Zawsze z niedzieli na poniedziałek, kiedy idę na pierwszą, poranną, zmianę w nocy nie śpię. Po pierwsze zżera mnie stres związany z tym, ze nie wiem, co będzie mnie czekało w pracy. Z jakim, kolejnym debilizmem będę musiał się zmierzyć, co kolejnego pracownicy „ci wyżej” będą próbowali mi wmówić, że robię, czy też nie robię..

Raz wmawiają mi, że jestem dobrym pracownikiem, że cenią moją pracę, bo się przykładam, innym razem najzwyklej w świecie twierdzą coś wprost przeciwnego, dodatkowo wymyślając, że zrobiłem coś wbrew zasadom, regulaminom, choć nie robię niczego takiego lub po prostu inni robią więcej zakazanych rzeczy.

Mieli problem o to, że mam telefon przy sobie na hali magazynowej. Przestałem go nosić już po pierwszym miesiącu pracy, bo tak zwrócili mi uwagę i mieli z tego tytułu wielki problem. Okey – moja wina, bo regulamin zakładu pracy stanowi o tym, że nie wolno wnosić i korzystać prywatnego telefonu. Nawet przyłożyli się i rozwiesili kilka znaczków czy kartek z informacją, że nie wolno prywatnego telefonu wnosić. Oczywiście zakaz ten nie dotyczy osób, które pełnią jakieś funkcje (Tl, SL, AM, Serwisanci). Oczywiście pytałem się o to, co się dzieje, w czym problem, skoro 90% ludzi ma przy sobie telefon, otwarcie z niego korzysta czy też ukrywając to, ale wszyscy o tym wiedzą, że tak jest, i jakoś nikt nikomu nie zwraca uwagi z tego powodu – ja jestem tym złym.

Analogicznie kwestia wygląda, w przypadku, kiedy niektórzy z TL zauważyli, że mam na ręku smartwatch. Od razu podjęty został temat, że wchodząc na halę magazynową, nie wolno mieć na sobie żadnej biżuterii oraz zegarków, ani innych gadżetów.. – wszystko ładnie, pięknie.. ale co wobec tego, skoro około połowa pracowników, ogółem ma na palcach pierścionki (nie liczę przykładowo obrączek ślubnych), kolczyki w uszach, w łukach brwiowych, nosach, wargach. Zegarki są również noszone przez jeszcze większe grono osób, bo niemalże każdy ma na nadgarstku zegarek. Również zapytałem o to, jak się na to firma zapatruje, dlaczego znowu to ja jestem tym najgorszym. Oczywiście usłyszałem monotonne powołanie się na regulamin.

Oczywiście wiem, dlaczego mnie nie bacznie obserwuj, dlaczego czepiają się wszystkiego. Ponieważ ja patrzę, widzę i wysyłam zdjęcia na dowód łamania przez nich regulaminu na który tak chętnie się powołują – szczególnie te osoby, które piastują jakieś stanowisko. Oczywiście moje zachowanie mogą sobie sami zawdzięczać. Kiedy mówiłem, byłem zbywany tekstem, że załatwią to, czy tamto.. – nic się nie działo. Kiedy pisałem maila, byłem zbywany tekstem, że nie wiedzą, nie widzą, nie mają dowodu i jak coś załatwić, czy zwrócić uwagę, skoro nie ma dowodów – zazwyczaj, padał argument główny taki, że: „nie ma dowodów, nie ma zbrodni” – oczywiście w przenośni. Wielokrotnie odmówili mi pomocy ze sprawami, gdzie byłem źle traktowany przez przełożonych czy współpracowników albo współpracowników funkcyjnych – czyli trenerów, a więc takich samych ludzi jak ja, na tym samym stanowisku, co ja, tyle, że mający więcej obowiązków i inny kolor odblaskowej kamizelki za co niektórzy gotowi byli się zabić w wyścigu szczurów.

Od pewnego momentu więc zacząłem robić zdjęcia skanerem. Każdy ze skanerów u nas w magazynie posiada 2 obiektywy: z przodu i z tyłu, jak w smartfonach. Niestety oprogramowanie kontrolujące mechanizmy, soczewki i cały moduł aparatu były tak upośledzone, że zdjęcia wychodziły często rozmazane, a ostatecznie, jak by ktoś kalkulatorem je robił – w jakości w której ostatnio nagrana impreza dziewczyny littlemooonster96 została opublikowana, że mnie jest wstyd zawsze, że jakość słaba.. że może więcej światła, że to, czy tamto.. i zawsze jestem nieusatysfakcjonowany tak własnymi produkcjami jak i zdjęciami, które udawało mi się uwieczniać tymi skanerami.

Natomiast zawsze był to dowód, coś, czego nie mogli mi podważyć, dyskutować z tym i zmuszeni byli reagować – w taki sposób udało mi się zmusić pracowników na stanowiskach do tego, aby nosili na głowach kaski. Skończyłem biegać, prosić ich o to,, żeby zakładali, tłumaczyć, że BHP, które im szczególnie powinny być znane, bo są przełożonymi do cholery❗❗ Mnie karcą za wszystko, a sami kasku nie raczą włożyć❓❗ Jaki przykład dają nowym pracownikom jak i tym, obecnie pracującym❓❗ Typowe „kolesiostwo” i brak profesjonalizmu. Tak śmiało mogę spuentować to, co wyrażają sobą przełożeni. Oczywiście ja nie należałem do paczki, więc mnie pilnowali i gnębili, bo grałem prawie, bo w 98%, zgodnie z ich zasadami.

Kochanek nie byłby sobą, jak by nie czekał za mną, aż nie wyjdę z szatni i zabrał mnie do domu, to w drodze do domu trochę mi się kimnęło.. – kilka razy osunęła mi się głowa, choć bardzo tego nie chciałem.. – zmęczenie jednak dało się we znaki.

Oczywiście pomimo obaw.. dzień zakończył się nie najgorzej. Dlatego Buźka❗😘

SAY NO TO HATE

2 Comments

  1. Adrian

    Kurwa, mam wrażenie, że mówisz o hali sprzedaży na S … 😜 każde określenie do Nich pasuje, tylko czyżby nic się nie zmienili po 10latach??? Podejrzewam, że opisane przez Ciebie sytuacje są codziennością każdej firmy gdzie pracuje trochę ludzi… niestety Ci najmniej odpowiedzialni są WYŻEJ niż cała reszta 😓

    Życzę Ci abyś nie musiał już nigdy pracować z takimi LUDŹMI

    Adrian

    1. WG

      Hej❗👋
      Jest to opis innej firmy. Odpowiedzialności nie ma. Wyżywają się na ludziach myślących, jak patologiczni rodzice na dzieciach, kiedy się schleją lub zaćpają łeb❗🤬 Rozumiem, że jak firma jest wielka, to pewne rzeczy mogą od razu nie grać i nie działać jak trzeba, jak w przypadku laptopa Apple: wyciągasz z pudełka, a ten jest gotowy do pracy i wita cię optymistycznym tonem. Lecz po ponad roku działania w tej konkretnej hali, mając ludzi stałych – mam na myśli TL, SL, AR i całe to magazynowe kierownictwo, które nie zmieniało się szczególnie – w dobrej firmie, za jaką się uważają i uznają, nie ma mowy o takich sytuacjach❗ O tym, żeby człowiek, pełniący obowiązki kierownicze poniżał podwładnych publicznie przed wszystkimi❗ Podobno w Amazonie (też pod Poznaniem) dzieją się straszne cuda, ale takie rzeczy podobno nie mają miejsca. Tam większość ludzi podobno jest mało kumatych i tak sobie żyją w tym systemie. Ode mnie oczekiwali robienia rzeczy za nich wszystkich za najniższą u nich stawkę – śmieszne 3400 brutto – i rozwiązywanie za nich problemów za które to ONI byli odpowiedzialni. Kiedy rozwiązałem ich problem z ginącymi paczkami w znaczącej części, tak zwolnili mnie.. – o tym będzie niebawem, bo nie mam na to czasu i energii teraz. Właśnie m.in. dlatego nagle przerwałem serię „codziennik”, choć nie chciałem, bo miałem plany i ambicje co do tego mini projektu u mnie na blogu – nie wyszło.

      Niestety, blog nie przynosi pieniędzy i nie mogę się całkowicie poświęcić pisaniu, a chleb za coś trzeba kupić, rachunki opłacić.. – wybór ciężki, lecz bardzo oczywisty – zniknąłem stąd.

      Za życzenia dziękuję, ciężko tyram teraz, aby wrócić do własnej firmy, żeby pracować z normalnymi ludźmi, takimi, których sam sobie wybiorę i mogę się wzajemnie uczyć, a nie być obrażanym i wyzywanym tylko dlatego, że mam mózg i potrafię go używać i wykazuję ich własny brak trzymania się wcześniej ustalonych zasad. Grrrrrr… poniosło mnie❗🤬

      Piąteczka❗✋

Skomentuj..