Obiecałem, więc pomimo utrudnień z Twojej strony – dotrzymuję obietnicy.

Ostatnio miałem dość ciekawą i dziwną zarazem sytuację. Miesiąc temu w appce Grindr odezwał się do mnie chłopak, kiedy to rano jechałem do pracy. Przedstawił się jako Marcin i w kolejnej wiadomości obwieścił, że nie szuka ani na seks, ani chłopaka do związku.

Już w drugiej, czy trzeciej wiadomości wysłał mi zdjęcie twarzy, bo w profilu nie miał żadnych zdjęć i oczywiście nie naciskając, zapytał, czy ja wyślę mu swoje zdjęcie – bo ja oczywiście mam dalej to jedno zdjęcie, gdzie nie widać mojej twarzy bardzo dokładnie. Byłem bardzo miło zaskoczony, bo nie prosiłem , a powitanie było bardzo miłe, szczególnie dlatego, że potem pisało mi się całkiem komfortowo, jakbyśmy znali się już jakiś czas i mieli podobne zdanie w wielu dziedzinach życia. ?

Poprosił o to, czy możemy się „przesiąść” na Instagram, bo tam jest łatwiej pisać ✍ i powiadomienia są na czas jak i zarówno to, że nie trzeba zaprzątać sobie myśli ?, o tym, czy i kto będzie patrzył ? ci w ekran w autobusie i co zobaczy – a Instagram już nikogo nie ciekawi, nie absorbuje, bo każdy zna tą aplikację przecież i spora część społeczeństwa posiada konto na Instagramie tak samo, jak i na portalu społecznościowym Facebook.

Oczywiście od zdania do zdania.. zaczęły się przebijać teksty i zwroty o myciu pleców, przytulaniu, o tym, że wziąłby do buzi.. chociaż już na samym początku oznajmił, że zabawy mu nie w głowie.

Rozmowy zazwyczaj zaczynały się i kończyły rano ?, kiedy to ruszałem do pracy, tak, jak i on – a przy najmniej tak pisał. Rozmowy tyczyły się głównie pracy. Wymienialiśmy się, niestety głównie tymi smutnymi rzeczami, które nas spotykały w pracy, bo tych przyjemnych, głównie ze strony kadry kierowniczej było bardzo mało i z jego jak i zarówno z mojej strony padło dosłownie jedynie kilka takich sytuacji, choć życzyłbym nam obu więcej tych pozytywnych. ?

W ciągu dnia zazwyczaj nie pisał do mnie, nawet, jeśli ja z ciekawością zapytałem co u niego, bo wymieniliśmy nawet zdjęcia naszych zwierzaków Marcin ma psa i jakiegoś gryzonia (świnkę morską/chomika ?- nie pamiętam, więc zmyślać na potrzeby felietonu nie będę), a ja oczywiście tylko – albo aż – pieseł ?.

Po przeczytaniu treści screenów burzliwych maili, jakie mi przesłał, które podobno wysłał do swojego przełożonego zaproponowałem kilka rozwiązań i jakoś tak zmieniliśmy temat, że wyszło na to, że jemu nie podoba się już poniżanie pracowników i brak szacunku do pracy człowieka w Polsce, a ja z racji tego, że spory czas jednak jak na moje skromne 26 lat (już niedługo) spędziłem w Niemczech niespełna 2 lata i zdecydowanie planuje powrót do Naszego „sąsiada” w celach zarobkowych ? oczywiście.

Dopytywał mnie o kwestie pracy, przysłał kolejne screeny z przesłanych na jego mail ofert pracy, które w mojej ocenie budziły podejrzenia, ponieważ:

  1. nie zawierały nazwy agencji,
  2. cała oferta, to bardzo bujne opisy tych prac, które wyglądały jak oferty tych wszystkich, słynnych już, agencji pracy, które wysyłają polaków z Polski do Holandii, gdzie niby załatwiają pracę, nocleg i opiekę dla takiego potencjalnego, nowego pracownika,

żeby miał możliwość nie popełnienia błędu w niczym podczas startu na obczyźnie, co w przypadku mojego doświadczenia wyglądało zawsze inaczej, aniżeli było opisane w ofercie.

Prace okazywały się być zmyślone, mieszkania inne, niż omawiane i przedstawiane, a kwaterowano mnie jedynie w klitkach, po 4-8 osób/pokój ze spaniem na łóżkach piętrowych pobierając za to niemałe pieniądze, bo 250-330€ miesięcznie za łózko tak na prawdę, to sporo, nawet jak na Niemcy, ponieważ już za 500-600€ miesięcznie można mieć „studio” – czyli jak na polskie realia, to małe mieszkanie (kuchnia, łazienka, salon, sypialnia, jakiś korytarz) i bardzo często z miejscem postojowym w hali garażowej gdzie żyje się na prawdę komfortowo.

Cały wpis ma charakter spełnienia obietnicy, nie jakkolwiek pojmowanej zemsty, czy innej wendety za takie jego zachowanie, przede wszystkim wobec swojego chłopaka, ponieważ obiecałem mu podesłać nazwy firm (agencji) gdzie ja pracowałem, listę rzeczy na które trzeba/warto zwrócić uwagę i grupy na portalu społecznościowym Facebook, gdzie nie gwarantuję na 1000%, że wszyscy hurtem rzucą się z pomocą ze wszystkim, ale jest bardziej realna szansa na uzyskanie pomocy, aniżeli stanie na środku ulicy z założonymi rękoma i myślą w głowie: „miało być tak pięknie, a się wszystko rozsypało”..

Niestety nie mogę tego uczynić na Instagramie, ponieważ zostałem zablokowany za to, że zaproponowałem kawę ☕, aby wszystko omówić bo „wisieć” na telefonie nie bardzo lubię, pisanie ✍ na Instagramie nie należy do aż tak komfortowych i dlatego zapytałem go, o to co zrobi ze zwierzakami❓?, bo z doświadczenia wiem, że agencje nie piszą o tym, ale nie lubią, kiedy zabiera się ze sobą zwierzaka, sugerując „pozbycie się go” lub mówiąc bezczelnie wprost, że masz wyrzucić zwierzę, bo inaczej to ciebie wyrzucą z miejsca zakwaterowania, co wiąże się z brakiem dachu nad głową i utratą pracy, bo w umowie ? jest zapis o ty, że nie wolno ci mieć zwierząt, a ty miałeś uznać to za coś oczywistego i normalnego lub wręcz mieć poczucie obowiązku zapytania się o tę kwestię.. – paranoja, lecz takie coś już przerabiałem z agencjami w których pracują „cudowni” polscy koordynatorzy, którzy mieli pomóc we wszystkim zarówno w Holandii jak i w Niemczech. Z agencjami, typowo niemieckimi, gdzie nie miało się do czynienia z rodakiem, nie było większych problemów.

Oczywiście Marcin napisał, że zwierzaki zostaną z jego chłopakiem z którym jest. Jak zacząłem drążyć temat tego, że wypisywał mi te wszystkie świństewka przez ponad miesiąc, kiedy to jest z jakimś tam facetem, to wybuchło oburzenie z jego strony „bo przecież pisał mi, że nie szuka do seksu czy związku”.. – okey, ale przecież nie pisał, nie zająknął się nawet o tym, że jest w związku, i przy tym pisze takie napalone teksty do mnie..❗❓

Sposób jego pisania, do mnie, jak i zarówno częstotliwość kontaktu ze mną już od początku wzbudziła we mnie myśl o tym, że ma faceta, może nawet żonę i dziecko/dzieci – rodzinę – a z racji tego, że nie miałem pewności czy tak jest, to wszystkie powyższe, początkowo zignorowałem nawet pomimo tego iż zadał mi pytanie o powód mojego rozpadu związku pytając konkretnie o zdradę. Nie chciałem drażnić go takimi sugestiami w jego kierunku, bo uznałem, że jest jakaś szansa na to, że on został zdradzony, a skoro nie pisze o tym, to ja nie drążę, bo ja również nie „poszukuję” związków, ani innych seksów. Jak na razie już się „nazwiązkowałem” i mam serdecznie dosyć.

Sytuacja choć w gruncie rzeczy była dla mnie osobiście obojętna, bo to nie moje sumienie, ani sprawa – w końcu, jeśli Marcin zdradza swojego chłopaka, to jest to jedynie ich sprawa, nie moja, bo ja nie uczestniczyłem w tym procederze – była to dla mnie o tyle ważną w tym przypadku kwestią, ponieważ nie chciałbym, być „tym złym”, który rozbija „szczęśliwe związki” i dlatego podniosłem tą kwestię pytając o to, dlaczego nie nadmienił tak ważnego aspektu❓❗ Oczywiście parsknął we wiadomości, że pisał jak wyżej i jeśli ja się nie mogę z tym pogodzić „to nara”.

Trochę nad interpretował mój stosunek (?) wobec niego, ponieważ nie robiłem sobie jakichkolwiek „planów” wobec niego. Miałem zupełnie czyste intencje. Angażowałem się w pomoc i rozwiązywaniu jego kwestii trudności w pracy, równie chętnie i miło świntuszyłem z nim we wiadomościach biorąc to jedynie za „fun” – bo tak właśnie ja rozumiem „fun” na portalach: mogę popisać sprośne rzeczy, pożartować, pokpić w różnych tematach na których temat mam jakieś pojęcie i tyle. ?

Mniemam, że prędzej, czy później wejdzie tutaj, przeczyta prawdopodobnie ten wpis i przynajmniej w taki sposób przekażę co miałem, bo pomimo jego nieczystych zagrywek wobec partnera – może jego partner uskutecznia podobne zagrania, gdzie przekładają jeden i drugi w rzeczywistość te słodkie świństewka ze swoimi rozmówcami – życzę jemu i jego partnerowi wszystkiego, co dobre. ?

Zatem, Marcinie. Jeśli to czytasz, to lista poniżej dla Ciebie (i każdego, kto planuje się tam – do Niemiec – wybrać), bo „debilowanie” jest mniejsze ze strony pracodawców, niż w Polsce, a kasa ? jest zdecydowanie większa nawet, licząc, że mieszkanie – własne jakiekolwiek lokum – jest droższe, to życie wychodzi taniej: jedzenie, paliwo, kultura, sprzęt.

Wyjeżdżając do Niemiec jako pracownik pamiętaj (nie zapomnij):

  1. Wyruszyć własnym autem, nie busem czy pociągiem do czego skłaniają agencje pracy bo stajesz się dla nich trudniejszym celem do manipulacji, niewolnikiem, bo zawsze możesz się przemieścić: do sklepu, do pracy, zmienić agencję i zamieszkanie, a tak, to będziesz zdany na niełaskę agencji, a rodacy, którzy również przyjeżdżają tam do pracy nie są skorzy do pomocy, chyba, że mają w tym jakiś profit, bo jeszcze nie zmieniło się im myślenie i cały czas wyłazi z nich „cebulactwo”.
  2. Zabierz jedynie niezbędniki: do higieny własnego ciała, ze 2 ręczniki, ubrania „na tydzień” + jakieś jeden czy 2 komplety takie, które bez trudu założysz na siebie do pracy i nie będzie ci szkoda, że zniszczysz.
  3. Laptopa, jeśli już, nie komputer stacjonarny, jeśli masz takowy – ja wziąłem cały sprzęt, bo już miałem wszystko „ustawione” od pracy po mieszkanie, natomiast każdy nadmiarowy sprzęt, bagaż – cokolwiek – będzie ci zbędne, a jeśli na prawdę uznasz, że będzie ci potrzebne, to twój facet przyśle ci z domu, z Polski, lub kupisz na miejscu w Niemczech – ceny sprzętu są niższe, niż w Polsce. ?
  4. Potrzebujesz około 2 tysięcy złotych „na start” – rozumiem przez to:
    1. tankowanie auta na wyjazd;
    2. dojeżdżanie codziennie do pracy;
    3. oraz € na jedzenie i ewentualne parkingi – tu ważne, kup sobie niebieską kartę parkingową.
  5. Załóż sobie konto w banku N26 ponieważ agencje (pracodawcy) coraz mniej robią problem z tego względu, że chcesz korzystać z konta założonego w Polsce – co też stanowi ichniejsze prawo – lecz korzyści są jedynie dla Ciebie:
    1. konto jest całkowicie darmowe;
    2. otrzymujesz kartę płatniczą z możliwością płacenia zbliżeniowego za free;
    3. nie ma opłat za kartę ani wypłaty z bankomatów, jak w innych, niemieckich bankach;
    4. konto sprawdzasz on-line 24/7 na komputerze oraz w appce (po wcześniejszej jej autoryzacji);
    5. masz cash back – za to, że płacisz otrzymujesz jeszcze jakieś tam centy €;
    6. IBAN jest DE, a nie PL dzięki czeku pieniądze ? za pracę otrzymujesz tego samego dnia, a w przypadku polskich kont trwa to nawet 3-4 dni;
    7. nie musisz się martwić o przewalutowanie i inne takie przykre, sytuacje ze strony banków, bo walutą jest €;
    8. jeśli zarejestrujesz się z linka powyżej, bank N26 powinien przyznać ci bonus w wysokości 15€ – nie dziękuj, korzystaj❗ ?
  6. Jeśli nie znasz dobrze, a przynajmniej komunikatywnie języka niemieckiego, to postaraj się nauczyć przynajmniej zwrotów grzecznościowych i pytaj, czy rozmawiają po angielsku. Pracownicy wszystkich placówek urzędowych chętniej załatwią coś dla ciebie, jeśli wykażesz inicjatywę i chęć porozumienia się w innym języku, niż twoim własnym – polskim – jak to mają w zwyczaju Ukraińcy przyjeżdżający do nas do pracy i potem nawet nie próbują mówić NIE ROZUMIEM, a JA NIEZNAJU.
  7. Jeśli nie masz znajomych, ani na grupach na Facebooku nie uda ci się znaleźć nawet małego pokoiku niedaleko (do 100km) – pamiętaj, że 100km do pracy w Niemczech, to nic strasznego, pokonuje się tak szybko, jak 30km u nas w Polsce – to próbuj ogarnąć pracę w agencji Ahaed – jest to niemiecka agencja, wszystko jest ok, jeśli nie trafi ci się pazerna, polska menda, jak mnie – przez polskiego koordynatora miałem wiecznie do wyjaśnienia wypłaty, nie otrzymywałem diet za dojazd, chociaż jak pracujesz i dojeżdżasz więcej jak 30km od mieszkania do pracy własnym autem, to się należy i tak ze wszystkim musiałem walczyć..❗?
    Jeśli uda ci się przynajmniej mały pokoik wynająć (a nie pokoik z kilkoma łóżkami piętrowymi), to mogę polecić ci agencję Orizon. Również niemiecka, wszystkie rzeczy płacą jak prawo nakazuje, ale nie bawią się w szukanie mieszkania – musisz być już na miejscu i mieć coś, to wtedy cię przyjmą.
  8. Proponuję omijać agencję pracy Hoffmann – przynajmniej tą, która jest na rejon Bawarii – oszukują na podatkach, które można odzyskać jedynie w złożeniu podatkowym za rok.. choć i to nie jest gwarantem. Ciągle są problemy z rozliczeniami i brakiem wsparcia.
  9. Jeśli chcesz tylko zarobić i znikać, nie planujesz tam się osiedlić, to proponuję poszukać sobie pracy na terenie Bawarii – jest to najbogatszy land w Niemczech, gdzie są bardzo wysokie stawki minimalnej krajowej w całych Niemczech.
  10. Pamiętaj, że jako osoba bez języka i zatrudniona przez agencję, prawdopodobnie nie będziesz mieć super pracy, będziesz „tym gorszym” w firmie, lecz nam, polakom, jako pracownikom niewykwalifikowanym opłaca się być zatrudnionym przez agencję, bo są diety paliwowe i w rozliczeniu miesięcznym zarabiamy więcej, niż pracownicy na identycznych, najniższych stanowiskach zatrudnieni bezpośrednio. Być może mylę się, lecz z tego, co się orientowałem, to dla nas, jako pracowników, nie ma większych różnic, ponieważ wszystkie składki odprowadza się normalnie, jak w przypadku „etatu” będąc zatrudnionym przez firmę – nie tak, jak w Polsce na zleceniówce. ?
  11. Jeśli uda ci się przepracować przynajmniej 5 lat, to masz zagwarantowaną emeryturę minimalną, czyli 400-600€ brutto miesięcznie – raczej nie najgorszy wynik. 😉
  12. Będziesz potrzebować, w zależności od auta, kasę na podatek drogowy – ja płaciłem za rok 450€, ale dzięki temu nie musisz przerejestrowywać auta, co czasami sugerują różne ciołki. Jeśli nie zapłacisz, to nie dość, że dostaniesz mandat za nieopłacenie podatku, to jeszcze będą się czepiali tego, że auto na blachach z Polski – zawsze możesz dokładnie się dowiedzieć w komisariacie policji jak to jest.
  13. Pierwszy tydzień (kilka dni) od wyjazdu raczej nie zarobisz ani centa. Potrzebujesz zakwaterować się, uzyskać meldunek oraz numer podatkowy. Wszystko idzie dość gładko, ale trzeba czasami poczekać w kolejkach, a bez tych dokumentów nie otrzymasz zatrudnienia nawet przez agencję.
    O tym, że potrzebujesz świadectwo szkolne, CV najlepiej po niemiecku lub chociaż po angielsku oraz dane teleadresowo-płatnicze nie wspominam, bo uznaję, że to oczywiste, a konto własnie udało ci się założyć z linka powyżej. ?
  14. Grupy na Facebooku, gdzie ja szukałem pomocy to:
    1. Polen in Nurnberg / Polacy w Norymberdze,
    2. Polacy – Nurnberg Erlangen Furth.
  15. Jeśli nie masz, to załóż sobie też konto na eBay.de ponieważ czasami meble, czy sprzęt, którego potrzebujesz tam możesz otrzymać free, tyle, że jest używany.
  16. Dobrze będzie, jak na miejscu kupisz sobie niemiecki numer telefonu. W zależności od potrzeb możesz wziąć SIM z Lidla, albo A2 Mobile – niby nie robi to znaczenia, ale jak dzwonisz z niemieckiego numeru, to lepiej na ciebie będą patrzeć. Telefony urzędowe szybciej są odbierane, niż nasze (+48) i to jest sprawdzone. Dzwoniłem, żeby dowiedzieć się i wyjaśnić kwestię mandatu.. to z polskiego numeru do polki w urzędzie się nie mogłem dodzwonić, a jak zadzwoniłem z numeru niemieckiego (+49) to po jednym sygnale już usłyszałem powitanie w słuchawce, choć jak dzwoniłem z polskiego numeru, to mogłem godzinami sobie dzwonić..

No, nic. Myślę, że o niczym nie zapomniałem, a jeśli, to będę pisał aktualizację albo poniżej wpisu lub też w komentarzach, jeśli ktoś z czytających mieszka aktualnie na terenie Niemiec, to proszę o weryfikację, czy tak to wszystko aktualnie wygląda – ja mam ostatnie dane sprzed prawie ponad roku, więc mogę się mylić w jakiś kwestiach, jeśli coś się zmieniło od tego czasu, a o tym na pewno nie wiem, bo jestem w Polsce, nie w Niemczech i nie interesuję się tym, co dzieje się tam, ponieważ mam co robić tutaj.. ?

SAY NO TO HATE

Skomentuj..